Drukuj 

Kobiety częściej niż mężczyźni źle oceniają swoje możliwości znalezienia pracy i mają od nich zdecydowanie mniejsze oczekiwania finansowe – wynika z badania „Kandydat 2011”, przeprowadzonego przez portal Pracuj.pl wśród blisko 6,5 tysiąca kobiet – specjalistek z różnych branż.

Jak wynika z danych Pracuj.pl, największe różnice w oczekiwaniach finansowych widać w przedziale płacowym 2500 – 3500 zł netto. Prawie co piąta badana kobieta przyjęłaby takie wynagrodzenie, podczas gdy tylko 9,5 proc. panów byłoby zainteresowanych taką pensją. Ta różnica podobna jest również wśród najlepiej zarabiających, powyżej 10 500 zł netto (6 proc. vs. 16 proc. ).

Gorzej opłacane, choć lepiej wykształcone

W ubiegłym roku, według danych GUS, wśród studentów studiów dziennych było ponad 57 proc. kobiet. Na studiach zaocznych kobiety stanowiły prawie 61 proc. wszystkich studentów, a liczba słuchaczek studiów podyplomowych sięgnęła 70 proc. Również badanie „Kandydat 2011” wskazuje, że kobiety chętniej niż mężczyźni podejmują studia podyplomowe – ukończenie tego typu studiów, deklaruje 21 proc. przebadanych pań i 15 proc. mężczyzn.

Według dr Marzeny Mazur, psychologa biznesu i executive coacha, kobiety same umniejszają swoją wartość na rynku pracy. Jako główny powód wymienia wychowanie. - Dziewczynki mają być grzeczne, posłuszne, dobrze się uczyć i nie przeszkadzać starszym. Mają się opiekować młodszym rodzeństwem i pomagać mamie w domu, co prowadzi do zjawiska, które nazywam „syndromem Kopciuszka”. Siedź cicho, rób swoje, a kiedyś ktoś cię zauważy i wynagrodzi (czyli da podwyżkę, awans, doceni pracę).

Marzena Mazur wskazuje również na środowisko zawodowe, w którym to inne kobiety piętnują przebojowe koleżanki. – Wśród mężczyzn, gdy ktoś mówi o swoich osiągnięciach zasługuje na podziw, wśród kobiet przeważnie na potępienie. I nawet te pewne siebie i nowoczesne kobiety z czasem kapitulują i zaprzepaszczają swój rozwój. Na szczyty docierają tylko te najbardziej przekonane, że mogą być tak samo dobre, albo lepsze niż mężczyźni – dodaje ekspertka.

Kres „kobiecych zawodów”

Polskie prawo zapewnia równy dostęp kobiet i mężczyzn do wszystkich stanowisk. Są jednak profesje o których potocznie mówi się, że są bardziej „męskie” lub „kobiece”. Do branż o najwyższym wskaźniku feminizacji, według danych Pracuj.pl, należą administracja biurowa, finanse i księgowość, edukacja i szkolenia, a także HR.

Do najbardziej „męskich” dziedzin zalicza się natomiast zawody techniczne (inżynieria, nowe technologie). W bazie zarejestrowanych użytkowników Pracuj.pl wśród osób o wykształceniu technicznym jest cztery razy więcej mężczyzn niż kobiet, a w działach IT przewaga panów jest aż ośmiokrotna.
Tego rodzaju podziały mają wynikać z tradycyjnych opinii według których kobietom przypisuje się większą cierpliwość i dokładność potrzebne na przykład w księgowości czy rozwinięte kompetencje komunikacyjne i umiejętności pracy w zespole wymagane na takich stanowiskach, jak specjalista ds. zasobów ludzkich. Jak przekonuje Marcin Kasperka, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.

– Rzeczywiście, w większości firm wśród pracowników działów personalnych zdecydowanie przeważają kobiety, choć nie różnią się one od mężczyzn pod względem predyspozycji do pracy w human resources. W mojej opinii wynika to raczej z tradycyjnego podejścia do roli specjalisty HR, czyli do roli wspierania pracowników i budowania z nimi pozytywnych relacji, a także traktowania HR-owca jako „ludzkiej twarzy pracodawcy”. Sądzę jednak, że wraz z rozwojem polskiej gospodarki, działy personalne będą coraz mniej sfeminizowane, takie tendencje można już zauważyć w Europie Zachodniej. Z drugiej strony, warto zaznaczyć, że coraz więcej kobiet rozpoczyna i z sukcesem rozwija karierę zawodową w dziedzinach dotychczas zmaskulinizowanych, na przykład w inżynierii lub w działach technicznych.

Z badań przeprowadzonych w zeszłym roku przez rządowe Centrum Rozwoju Zasobów Ludzkich wynika, że kobiet rzeczywiście przybywa w zawodach uważanych za typowo męskie. Jest ich już ponad 13 proc. w policji i blisko 2 proc. w armii. Przewaga mężczyzn wciąż utrzymuje się jednak wśród przedstawicieli władz i urzędników wyższego szczebla.

Artykuł pochodzi z portalu Pracuj.pl, źródło: Forbes.pl